Przyczajony Niedźwiedź

5 arcyduńskich potraw, z których warto zjeść 4

30 Kwi , 2017  

Rodzice mojego czeskiego współlokatora ze studiów przyjechali go kiedyś nawiedzić. To bardzo sympatyczni ludzie, więc trochę pogadaliśmy; w pewnym momencie mama kolegi zapytała mnie, co właściwie jedzą Duńczycy. Zgodziliśmy się, że raczej mięso, ale nie znałem szczegółów. W związku z tym dzisiaj przegląd popularnych duńskich potraw.


1. Flæskesteg

[czyt. fleskestaj]
Mówiąc po polsku – jest to pieczony schab wieprzowy ze skórą. Skóra jest gęsto ponacinana, więc podczas pieczenia robi się fantastycznie chrupiąca, a dzięki temu, że pod nią jest trochę tłuszczu, mięso nie wysycha.

Przyznaję, że lubię jakość duńskiego mięsa – i w Polsce, i w Danii widać, że dbają o to, by było ono jak najlepsze. Teoretycznie flæskesteg jest daniem przygotowywanym typowo na Boże Narodzenie, ale gotowy schab z odpowiednimi nacięciami można tu dostać w każdym markecie o każdej porze roku. Duńczycy po prostu nie mogą sobie odmówić fleskestaja i nie mogę ich za to winić.

2. Rugbrød

[czyt. najbardziej francuskie „r” jakie umiesz, „u” trochę jak „o”, „ø” jak „o”, no i zamiast „d” na końcu powiedz „l”, spróbuj to powiedzieć kaszląc – jesteś blisko]

Czarny, razowy duński chleb – jeśli jesteś nieprzyzwyczajony/a do jedzenia go na co dzień, będziesz cierpieć jak ja. Zazwyczaj jest on dość kwaśny, przytłacza smakiem wiele rzeczy, jakie się na niego położy. Trochę mi i Kotu zajęło znalezienie takiego chleba, który nie powodował znacznie szybszej przemiany materii. Jak ktoś ma wrażliwy żołądek, to zalecam szczególną ostrożność. Typowego chleba pszenno-żytniego prawie nie da się tu dostać, ewentualnie w polskich sklepach (ale nie mamy takiego w okolicy).

Nauczyciel w szkole sprzedał mi ciekawostkę, że pieszczotliwym określeniem roweru w języku duńskim jest rugbrød motor. Niestety żaden Duńczyk tego nie potwierdził, Google też o tym nie słyszał.

3. Frikadeller

[czyt. frikadela – tylko trzeba zmiękczyć „r”]

Duńska nazwa powinna niektórym narzucić prawidłowe skojarzenia – frykadelki, potrawa znana w Polsce bardziej pod nazwą „kotlet mielony”. Warto zauważyć, że Szwedzi też roszczą sobie prawo do frykadelek, które nad Wisłą zostały spopularyzowane w sklepach IKEA jako „klopsiki szwedzkie”.

Smak frykadelek jest zdecydowanie domowy – to klasyczny klopsik, jakie po dziś dzień robi wiele mam. Mięso mielone dowolne, choć klasycznie wołowo-wieprzowe, namoczona w mleku lub wodzie bułka (albo bułka tarta), drobno pokrojona cebula, wszystko sklejone surowym jajem i doprawione. Z takiej masy wyrobić kotleciki i smażyć.

4. Smørrebrød

[czyt. zacznij od powiedzenia „smo”, zamiast „rr” przy otwartych ustach i cofniętym języku powiedz coś w stylu „euo”, „brød” – patrzy punkt 2.]

Tak, ta potrawa mnie zadziwia – już w nazwie są 2 sposoby wymówienia „r”. Na kanale Kuchnia+ widziałem co najmniej 2 programy, gdzie zachwalano kopenhaską scenę kulinarną oraz smørrebrød właśnie. Co to właściwie jest? Jest to obiad na kromce czarnego chleba. Tyle.

Podczas praktyk w miejscowym inkubatorze przedsiębiorczości dostawaliśmy czasem lunch na koszt firmy i zauważyłem pewne żelazne kombinacje dodatków, które niniejszym wymieniam:

  • jajko na twardo, majonez, małe ugotowane krewetki, rzeżucha
  • flæskesteg, marynowana czerwona kapusta, świeżo tarty chrzan
  • frykadelki, ogórki konserwowe, chrzan
  • szynka, galaretka z soków z mięsa, cebula, rzeżucha
  • smażony panierowany filet z ryby, remulada, plasterek cytryny

Jest to całkiem smaczna propozycja na lunch w pracy, ale nie wiem niestety skąd to podekscytowanie wymyślnymi kanapkami.

5. Saltlakrids

[czyt. saeltlakris]
Jeżeli gacie po wizycie na siłowni mogłyby mieć smak, byłaby to słona lukrecja. Najbardziej blackmetalowe cukierki na świecie – bo są całe czarne. Dla osoby, która nie była słoną lukrecją karmiona od dziecka, właściwie niejadalna. Lukrecja sama w sobie przypomina w smaku anyż, w tym wypadku posolony anyż. Istnieje mniej hardkorowa wersja lukrecjowych cukierków, gdzie zamiast soli użyto cukru. Tylko dla odważnych.

BONUS 6 – czym to zapić

Na pewno coś się Wam obiło o uszy, że duńskie piwo jest bardzo dobre. W końcu najsłynniejsza duńska marka mówi o sobie „prawdopodobnie najlepsze piwo na świecie” i sponsoruje Ligę Mistrzów. Jeśli smak Carlsberga Wam odpowiada, to zasmakujecie także w Tuborgu (należącym do Carslberga od 1970 roku). Te dwa piwa smakują lekko, nie są w ogóle charakterystyczne, zawierają jakieś 4% alkoholu i zazwyczaj w Danii sprzedaje się je w puszkach 330ml. Inne duńskie piwa to temat na cały osobny tekst.


  • Zatęskniłam za Kopenhagą! Podczas mojego 3 miesięcznego pobytu udało mi się skosztować wszystkich tych przysmaków. Pierwsze zdanie w opisie lukrecji wymiata ;D

    • Pięknie dziękujemy 🙂 To zdanie śmieszy, bo jest tak bardzo prawdziwe 😉

      PS. „Przysmaki” to chyba dość mocne słowo 😀