Ukryty Kot

For helvede!

25 Sie , 2017  

Każdy język ma swoją mroczną stronę. Wyrażenia nieobsługiwane przez słowniki. Zmora rodziców, których pociechy ze zdumiewającą skutecznością potrafią rozpoznać zakazane słowa i wystrzelić nimi w niespodziewającą się niczego ciotkę.

W tym miesiącu w ramach akcji „W 80 blogów dookoła świata” blogerzy wyprodukowali dla was wpisy poświęcone przekleństwom w różnych językach. Takiej pokusie nie mogłam się przecież oprzeć. Przestroga dla tych, którzy pomyślą, że teraz już zrozumieją, jak Duńczycy ich obrażają – nie ma co się oszukiwać, najprawdopodobniej wcale nie zrozumiecie.

W razie gdyby ktoś miał jakiekolwiek wątpliwości – Duńczycy przeklinają, i to obficie. Nie należą raczej do osób, które są szczególnie delikatne i mają na względzie wrażliwe uszy rozmówcy. Nie ma znaczenia wiek czy status społeczny. Wulgaryzmy to słowa jak każde inne, więc dlaczego by ich nie używać?

Oczywiście, jednym z najpopularniejszych przekleństw jest obecnie już międzynarodowe fuck. Nie wyparło ono jednak rodzimych wulgaryzmów, które z powodzeniem funkcjonują i, muszę przyznać, uporczywie wpadają w ucho. I w usta. Przyjrzyjmy się zatem wybranym przykładom.

Pis

Jeśli znacie angielski, nie ma żadnego zaskoczenia. Dosłowne tłumaczenie na polski: siki. Jeśli jednak miałabym znaleźć odpowiednik sytuacyjny, wskazałabym raczej cholerę. Jest to zatem przekleństwo, którego używamy najczęściej jeśli nam coś spadnie, zabraknie drobnych w portfelu, potkniemy się o krawężnik.

Jak pis, to i

Lort

Lort to kupa, a raczej gówno, bo wydźwięk ma być negatywny. Chociaż słyszałam, że słowo to wypiera grzeczniejsze wersje, ponieważ jest po prostu krótsze, a Duńczycy mają wystarczająco skomplikowany język, żeby sobie jeszcze dokładać. Lort powiemy w podobnych sytuacja, jak pis, chociaż wydaje mi się, że to właśnie siki wygrałyby konkurs na popularność.

For helvede

Ten wulgaryzm jest moim faworytem, prawdopodobnie dlatego, że w nie zawiera problematycznej głoski „r” i bardzo łatwo zapada w pamięć. Przychodzi naturalnie dokładnie wtedy, kiedy jest potrzebny. Dosłowne tłumaczenie to: do piekła; istnieje również wariant for satan, czyli: do diabła, a więc wyrażenie doskonale nam znane.
Wydaje mi się również, że for helvede to najczęściej używane przez Duńczyków przekleństwo. Co mi się całkiem podoba, ponieważ nie jest tak dosadne, jak stara dobra polska kurwa, ani wielofunkcyjne (przy przewadze funkcji drastycznych) jak angielskie fuck. Ja w każdym razie mam mniejsze wyrzuty sumienia, kiedy sobie zaklnę pod nosem po duńsku.

Røvhul

Po dosłownym przetłumaczeniu na angielski otrzymujemy ni mniej, ni więcej, a asshole, co po polsku oznacza dosłownie dziurę w dupie. My raczej wyzywamy się od dupków, niż od dziur, i tak właśnie wygląda tłumaczenie tego wulgaryzmu. Podobno Duńczycy lubią wyzywać się od dziur w tyłku – nie wiem, mi się nie zdarzyło (albo nie zrozumiałam).

Kraftedeme

Strasznie, strasznie nie lubię tego przekleństwa, jest jednak na tyle rozpowszechnione, że nie sposób go tutaj nie uwzględnić. Dosłownie tłumaczenie to: niech mnie rak zje (w znaczeniu choroby). Jestem świadoma, że zwyczajna cholera też pochodzi od choroby, ale no… no nie. Nie, nie. Nie ma znaczenia, czy dana osoba ma na myśli to, co mówi, czy nie.

No ale widocznie Duńczykom rak niestraszny – w końcu tytuł liderów wśród zachorowań i umieralności z powodu nowotworów to jeszcze nic takiego.

Hold kæft

Zamknij buzię, zamknij twarz – chociaż my mówimy raczej po prostu zamknij się. Po polsku brzmi to trochę bardziej dosadnie. W końcu każemy komuś zamknąć się, niemal tak, jakbyśmy chcieli, żeby zlazł do piwnicy i więcej nie wyłaził. Po duńsku po prostu próbujemy kogoś uciszyć, zwrot z łatwością możemy potraktować dosłownie. Dla mnie ma to trochę więcej sensu.

Fy for Søren

Ten zwrot znajduje się tutaj głównie dlatego, że mnie bardzo śmieszy. Natknęłam się na niego w książce i znalazłam wyjaśnienie w słownikach. Właściwie wyjaśnienia. Po polsku powiedzielibyśmy: a niech to/ugh, coś mniej więcej w tym stylu. Søren to po prostu duńskie imię męskie. Czemu akurat biedny Søren trafił do przekleństwa? Wynika to z potrzeby zastąpienia szatana (satan) bardziej akceptowalnym imieniem, nie wzywającym niepotrzebnie zła wcielonego. Nieszczęsny Søren najlepiej się do tego nadawał, przez podobieństwo w wymowie.

Dodam tylko, że według moich informacji tego przekleństwa nie używają zbyt chętnie młodzi Duńczycy, a raczej ich rodzice i dziadkowie. Teraz na topie są bardziej fizjologiczne wulgaryzmy. Jednak jeszcze nie tak dawno wśród przekleństw używanych w języku duńskim zdecydowanie przodowały właśnie wszystkie te wyrażenia, w taki czy inny sposób związane z religią.

 

 

 

Tyle ode mnie, a o przekleństwach w innych krajach przeczytacie tutaj:

Austria: Viennese breakfast – Wulgaryzmy – bo w Austrii k… na każdym zakręcie

Brazylia / portugalski: Happy Brave Notes – Caralho i inne przekleństwa – wyrażamy emocje po portugalsku

Chiny: Biały Mały Tajfun – Chińskie przekleństwa 

Finlandia: Suomika – Przekleństwa po fińsku *$%*#@! (BEZ CENZURY!)

Francja: Demain,viens avec tes parents! – Czy Francuzi potrafią przeklinać?

FRANG – Francuskie ‘’grube słowa’’, które trzeba znać!

Gruzja: Gruzja okiem nieobiektywnym – Jak (nie)przeklinać po gruzińsku

Hiszpania: Hiszpański dla Polaków – Zagadka hiszpańskich przekleństw

Irlandia: W krainie deszczowców – Przeklinać jak Irlandczyk

Kirgistan: Kirgiski.pl – Kirgiskie przekleństwa w eposie “Manas” 

Niemcy: Niemiecka Sofa – Niemieckie wyzwiska w biurze

Niemiecki w Domu – Przekleństwa po niemiecku

Norwegia: Norwegolożka – Jak przeklinają Norwegowie?

Polska: Daj Słowo – Skąd wzięły się polskie przekleństwa?

Rosja: Enesaj.pl – Przekleństwa karaczajsko-bałkarskie 

Dagatlumaczy.pl – “Blok ekipa” po rosyjsku

Szwecja: Szwecjoblog – Szwedzka łacina podwórkowa, czyli przekleństwa po szwedzku 

Turcja: Turcja okiem nieobiektywnym – Język turecki alternatywny, czyli przekleństwa i wulgaryzmy

Wielka Brytania: Angielski dla każdego – Angielskie przekleństwa