Ukryty Kot

Przegląd książek do nauki duńskiego

3 Paź , 2017  

Języka obcego można uczyć się na wiele różnych sposobów i należy przede wszystkim znaleźć taki, który u ciebie sprawdza się najlepiej, nie nudzi i przynosi najlepsze efekty. Z czego jednak zawsze warto korzystać, niezależnie od obranych metod, to książki.

Dla mnie książki to podstawa nauki czegokolwiek – bo uwielbiam, bo mogę do nich sięgać kiedy mam czas, jestem w nastroju i nie potrzebuję do tego drugiej osoby. Jako zagorzała miłośnicza gramatyki wszelakiej rozwiązuję ćwiczenia dla czystej przyjemności skrobania ołówkiem po papierze i podsycania uczucia, że to wszystko logiczne, i że umiem.

Oczywiście z książek nie nauczymy się mówić, a przecież skuteczna komunikacja jest nadrzędnym celem nauki jakiegokolwiek języka. Nawet jeśli zdecydujesz się oprzeć swój proces poznawania obcej mowy o konwersacje, warto przynajmniej od czasu do czasu sięgnąć do książki, która pomoże usystematyzować wiedzę, wyjaśni trudne zagadnienie gramatyczne, czy podeprze coś, co intuicyjnie już udało ci się wywnioskować, o odpowiednią regułę.

Zatem dla wszystkich tych, którzy chcieliby nauczyć się duńskiego lub też odświeżyć to i owo, przygotowałam zestawienie oparte o pozycje, które sama posiadam. Zestawienie wysoce subiektywne, naturalnie.

1. Słownik

Po co mi słownik, powiesz. Jest internet, wytkniesz. Translator wystarczy, stwierdzisz tryumfalnie. Pozwól, że odrobinę cię przystopuję. Jeśli chodzi o naukę języków popularnych, takich jak angielski czy niemiecki, źródeł w internecie faktycznie jest mnóstwo, translator kipi od propozycji, słowniki internetowe czyhają za co drugą reklamą. Nie będę przekonywać, że słownik papierowy zawsze jest lepszy, bogatszy, bardziej dokładny i, co najważniejsze, sprawdzony, bo jeśli jesteś zwolennikiem internetowych nigdy cię nie przekonam. Uwierz mi jednak, że z językami takimi jak np. duński jest duży problem. Google Translator owszem przyda się, ale pod warunkiem, że masz angielski w jednym palcu, bo tłumaczenia na polski często są po prostu błędne, a w najlepszym razie niedokładne. Jedyną przydatną pomocą internetową jest duński słownik Den Danske Ordbog, nie będzie jednak szczególnie pomocny na początku przygody z językiem. Polecam zatem zaopatrzyć się w papierowy słownik – zaoszczędzisz sobie nerwów, wyrwanych włosów, a twórcom tłumaczeń z translatora życzeń rychłej śmierci.

2. Duński nie gryzie! (Wydawnictwo Edgar)

Bardzo przyjemna książeczka, z której korzystałam przed rozpoczęciem kursu duńskiego, rozwiązując sobie zadania w domu. Przejrzyście wytłumaczona gramatyka, słowniczki po każdym rozdziale plus ciekawe wyrażenia na marginesach każdej strony. Dodatkowo garść ciekawostek o Danii – uważam, że nauka języka zawsze powinna się wiązać bezpośrednio z poznawaniem kultury, więc to jak najbardziej na plus. Z tyłu książki klucz odpowiedzi, a więc samemu można zweryfikować, czy się dane zagadnienie opanowało, czy nie. Oczywiście minus jest taki, jak zawsze przy tego typu książkach, że nikt ci nie wyjaśni, dlaczego to jest błąd, a tak będzie poprawnie. Mi się jednak zawsze udawało, koniec końców, dojść do rozwiązania, a zatem wierzę, że każdy sobie z tym poradzi.

Inną wadą jest brak zadań typowo na słuchanie – początkowo pojawiło się kilka, które miały pomóc w rozróżnieniu poszczególnych dźwięków i powiązanie tego, co jest napisane z tym, co czyta lektor, ale mogę z całą stanowczością stwierdzić, że to za mało. W dalszej części książki słuchawki będą potrzebne tylko do odsłuchiwania treści zapisanych w zadaniach. Potrzeba o wiele więcej, żeby choć trochę osłuchać się z duńskim. I przydałyby się, chociaż naprawdę podstawowe, zadania do odsłuchiwanych treści. Z zapisem i rozwiązaniami na końcu książki.

PS. Polecam także inne książki z tej serii. Koleżanka uczyła się w nimi norweskiego i również zadowolona!

3. Rozmówki duńskie (Lingea)

Ta książeczka pojawia się tutaj tylko po to, żebym mogła powiedzieć: nie, nie! NIE!!! Błagam, nie ucz się języka z rozmówek. Rozmówki mogą (ewentualnie!) być przydatne podczas podróży zagranicznych, czy w sytuacjach kryzysowych np. na początku życia w obcym kraju, albo kiedy trochę już znasz język, ale jakiś zwrot wypadł ci z głowy. Mogą się przydać, chociaż naprawdę ledwo mi to przechodzi przez klawiaturę. Ale nie do nauki. Po pierwsze, nauczysz się z nich co najwyżej kilku utartych zwrotów, co oznacza, że bardzo szybko zgubisz się w konwersacji, o ile do takowej dojdzie, bo prawdopodobnie zupełnie nie zrozumiesz, co Duńczyk do ciebie mówi. Po drugie są w nich błędy, a nie ma nic gorszego, niż nauczyć się źle. Moim zdaniem są to najgorzej przygotowywane pomoce do nauki języka.

4. Podstawy Gramatyki Języka Duńskiego z Ćwiczeniami (Wydawnictwo Naukowe UAM)

Książka wpadła w moje ręce dopiero niedawno i pluję sobie w brodę, że wcześniej jej nie znalazłam. Chociaż po prawdzie nie polecałabym zaczynać od niej przygody z duńskim. Jest to raczej pozycja dla tych, którzy już trochę języka liznęli, ale a) wciąż mają problemy z ogarnięciem gramatyki, czy też niektórych jej meandrów, b) są gramatycznymi fanatykami, jak ja. Znajdziesz w niej wszystkie podstawowe zagadnienia gramatyczne, które mogłyby spędzać ci sen z powiek, wszystko elegancko usystematyzowane, do wszystkiego zbiór ćwiczeń (odpowiedzi na końcu książki). Zastanawiam się, czy Niedźwiedź się zgodzi, żebym z nią spała. Polecam gorąco.

5. Basis grammatikken (Special-pædagogisk forlag)

Kolejna pozycja poświęcona wyłącznie gramatyce, tym razem w całości w języku duńskim, jest zdecydowanie mniej wyczerpująca. Jest to cieniutka książka, którą rozdawali nam na samym początku kursu. Potwierdzam, że na tamtym etapie w zupełności wystarczała, jest też przyjemniejsza w odbiorze, opatrzona obrazkami i licznymi przykładami. Dla mnie jednak za mało wyczerpująca, w kilku miejscach odrobinę wprowadzająca w błąd. Jeśli jednak nie musisz od razu wszystkiego wiedzieć, nie przeszkadza ci, jak ktoś obiecuje, że dowiesz się czegoś na późniejszym etapie edukacji, a na początek wystarczają ci proste, funkcjonalne reguły – spodoba ci się.

6. På vej til dansk (Forlaget Synope) / Det kommer! (Alfabeta)

To tylko dwa przykłady z wielu książek tego typu, które dostałam ze szkoły i od znudzonych nauką znajomych. Są to pomoce stworzone dla obcokrajowców uczących się języka duńskiego. W całości po duńsku. Znajdują się w nich zadania gramatyczne, ćwiczące słownictwo, pisanie, umiejętności czytania i słuchania ze zrozumieniem. Czyli właściwie wszystko, co może nam zaoferować książka.

Z På vej til dansk zaczynałam swoje szkolne doświadczenie z duńskim. Książka jest bardzo prosta, dla mnie, jako osoby, która wcześniej uczyła się na własną rękę, była miejscami banalna. Ale miejscami zaskoczyła mnie informacjami, na które się wcześniej nie natknęłam. Pomogła mi na pewno usystematyzować wszystko to, czego uczyłam się na wyrywki, z różnych źródeł. Troszeczkę infantylna, ale nie przesadzałabym.

Det kommer! to z kolei książka, z którą dopiero co skończyłam. Zdecydowanie bardziej zaawansowana, wyposażona w bardziej złożone ćwiczenia, trudniejsze teksty i, przede wszystkim, dużo trudniejsze materiały do słuchania. Na tyle trudne, że ludzie mówią na nich w normalnym duńskim tempie, z naturalnie występującymi w różnych częściach kraju akcentami. Wow. Powiem szczerze, że bardzo motywujący jest progres, który, dzięki tej książce, u siebie zauważyłam. Na początku odsłuchując materiały wybałuszałam oczy, zapętlałam przez godzinę i rzucałam przedmiotami. Nie rozumiałam NIC. A teraz nie rozumiem tylko poszczególnych słów czy zwrotów. Zawsze wiem, o czym jest rozmowa. Brawo ja!

7. Opowiadania

Alfabeta ma całą serię książek, przeznaczonych dla ludzi uczących się duńskiego. Podzielone są na poziomy według kolorów: najłatwiejszy jest czerwony (!), następnie zielony, żółty i najtrudniejszy – niebieski. Są to w większości albo fikcyjne opowiadania, albo życiorysy znanych Duńczyków. Dla takiego mola książkowego jak ja to właściwie nie jest nauka. Jedyna upierdliwością jest konieczność zaakceptowania, że naprawdę nie musisz rozumieć każdego jednego słówka. Poza tym – nawet się nie obejrzysz, jak twój słownik zacznie się, nie wiadomo jak i skąd, powiększać.