Ukryty Kot

Nasze dobro narodowe w duńskim kinie

14 Lut , 2018  

Czasem tak bywa, że ma się tego jednego ukochanego aktora, dla którego obejrzy się każdy film. I nawet jeśli okaże się niewypałem, nie przejdzie przez myśl jakieś sążniejsze narzekanie… no bo on.

Zdarza się, że Niedźwiedź zaproponuje film, a ja z miejsca zacznę stękać. Bo nie wiem co to, bo brzmi jakoś dziwnie, na pewno jakiś nudny męski film z mnóstwem akcji. Niedźwiedź wtedy próbuje mnie przekonać, opowiada fabułę, a ja dalej kręcę wąsem, bo wszystko brzmi zbyt nudno, zbyt skomplikowanie, zupełnie nie mam teraz na taki film ochoty, a w ogóle to od tego całego testosteronu już mi niedobrze.

Ale Niedźwiedź już się nauczył, już jest sprytniejszy. Już nie mówi mi, o czym jest film, nie opowiada o recenzjach omdlałych z zachwytów krytyków, a o tytule najwyżej napomknie. Przede wszystkim serwuje mi tę jedną najważniejszą informację.

„No wiesz, w tym filmie główną rolę gra Downey Junior”.

Nie musi nawet powtarzać, ba, przyniosę mu piwo, nasypię chipsów do miski i usadowię się na kanapie w podkocykowej pozycji widza. Może nawet warknę, żeby szybciej włączał.

Takich aktorów (i aktorek też) trochę mam, nie o Robercie będzie jednak dzisiaj, a o naszym rodzimym, polskim aktorze, najulubieńszym, najcudowniejszym Marcinie Dorocińskim.

Gdy więc obił mi się o oczy trailer duńskiej komedii z dużą rolą Dorocińskiego, nie mogłam tego przecież przegapić. Mowa tutaj o „Małżeńskich porachunkach” („Dræberne fra Nibe”) w reżyserii Olego Bornedala. Tak, wiem, odgrzewam kotlet z 2017 roku, ale pomyślałam, że błędem było nienapisanie o tym filmie na blogu, powinnam więc to nadrobić. Koniec końców wielu naszych znajomych w ogóle o produkcji nie słyszało, więc a nuż widelec ty też nie.

Film opowiada historię dwóch mężczyzn, którzy nie są szczęśliwi w swoich małżeństwach. Rozważają rozwód, ale szybko okazuje się, że to im się kompletnie nie opłaca. Pod wpływem impulsu (i alkoholu) zatrudniają płatnego mordercę prosto z Rosji – i w tej roli właśnie Marcin Dorociński. Jednocześnie małżonki odkrywają spisek, zatrudniają własną morderczynię i robi się coraz większy bałagan.

Taka tam komedyjka. Na pewno trzeba przyznać, że film jest lekki w odbiorze, choć przy tym mocno frustrujący, zwłaszcza dla wszystkich niedźwiedzi, które źle reagują na durnotę bohaterów filmowych i książkowych. Obfituje w typowo duński humor, o którym Duńczycy mówią, że jest wyjątkowo ironiczny, a ja mówię, że bez przesady, rozmawiacie z matką ironii. I ma typowo duński klimat, który trudno mi określić inaczej, niż zbliżony do polskich seriali. Być może winna jest tutaj cukierkowatość kolorów, która zawsze przeszkadza mi we wczuwaniu się w rozgrywane na ekranie historie.

Co do Dorocińskiego muszę przyznać, że w takiej roli go jeszcze nie widziałam, ba, nawet sobie nie wyobrażałam. Tępawemu mordercy najbliżej do jego roli z Killera („Amfetamina – produkcja, dystrybucja, masturbacja”). Rozumiem, że jego filmowa narodowość wzięła się z chęci wyposażenia bohatera w jak najbardziej karykaturalną angielską wymowę, a rosyjski, jak wiadomo, pasuje do tego idealnie. Możliwe też, że Rosjanie jednak bardziej się kojarzą Duńczykom z zapijaczonymi degeneratami, chociaż wydawało się, że pod tym względem Polaków wrzucają do tego samego worka. Mniejsza o to, wracając do wymowy, ta się Dorocińskiemu cudownie udała, co mnie w ogóle nie dziwi. W ogóle nie ma tutaj żadnych zaskoczeń, to jest po prostu bardzo dobry aktor (i jaki piękny). Gdyby nie on, nie ma szans, żebyśmy ten film obejrzeli do końca.

Ale, żeby nie było, że tak krytykuję: wiem, że film może się podobać. Jest inny od typowych amerykańskich produkcji, ale także od naszych rodzimych. Pytanie zasadnicze brzmi: co kogo śmieszy i czy masz ochotę zobaczyć, jak wygląda duńskie kino. Jeśli więc jest szansa, że fabuła cię zaciekawi a żarty rozbawią, to mogę tylko dodać, że nawet jeśli nie, to jest tam Dorociński. W razie gdyby ci umknęło.

Poprzedni

To nie jest kraj dla introwertyków

Mogłoby się wydawać, jakże mylnie, że zimna, mroczna Skandynawia, która ... Czytaj dalej

Następny

Być szczęśliwym jak Duńczyk

Może być tak, że Dania kojarzy ci się tylko z ... Czytaj dalej