Newsy z wąsem,Ukryty Kot

Podsumowanie #luty

5 Mar , 2018  

W tym roku luty przyniósł Danii śmierć w rodzinie królewskiej, konflikt, zapowiedź kolejnego, a następnie przysypał to wszystko śniegiem. I dmuchnął syberyjskim wiatrem, żeby się równomiernie rozłożyło.

1) 13 lutego zmarł książę małżonek Henryk. Bezpośrednią przyczyną śmierci był guz w lewym płucu. Odszedł w towarzystwie rodziny, w zamku Fredensborg. Książę koronny Fryderyk wrócił z Zimowych Igrzysk Olimpijskich, żeby być przy ojcu w tych ostatnich chwilach.

Co znamienne, Duńczycy, dla których za życia książę Henryk był wiecznie za mało duński i zbyt słabo posługiwał się duńską mową, pośmiertnie przyciągnął do siebie tłumy zapłakanych ludzi, opowiadających, jakim był wspaniałym człowiekiem. Ze wzgardzonego stał się księciem nieodżałowanym. Przez kilka dni trumna z ciałem księcia była wystawiona w kościele zamkowym w Christiansborgu na castrum doloris – ozdobnym katafalku. Jest to częścią tradycji, gdy umiera członek rodziny królewskiej. W ten sposób każdy może przyjść, pożegnać się ze zmarłym, położyć kwiaty czy zapalić świeczkę. Stojąc w wielogodzinnej kolejce, Duńczycy opowiadali, jak mijali księcia wyprowadzającego psa w parku, i jak bardzo będzie im tego brakować.

Starożytna prawda pozostaje niezmienna – doceniamy ludzi dopiero wtedy, gdy odchodzą.

2) Danii grożą strajki nauczycieli. A to dlatego, że mijają właśnie 4 lata odkąd podpisali tzw. overenskomst – 4-letnią umowę pomiędzy pracownikami zawodów publicznych, czyli między innymi nauczycielami, a państwem, która obejmuje warunki ich pracy: od godzin, przez wynagrodzenie, po wakacje. Przez czas trwania umowy pracownikom nie wolno strajkować, ale teraz, jeżeli nie uda im się ustalić zadowalających obie strony warunków, będą mieli do tego pełne prawo. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że część nauczycieli, zwłaszcza tych, którzy pracują z niepełnosprawnymi dziećmi, odmówi przychodzenia do pracy. O co ten cały hałas? Głównie o godziny pracy – w chwili obecnej nauczyciele mają pracować powyżej 40 godzin tygodniowo, a więc muszą zostawać w szkole po lekcjach i przygotowywać zajęcia na kolejne dni. Nie są tym zachwyceni i duża część nauczycieli, dobrych nauczycieli, przez ostatnie 4 lata zrezygnowała z pracy.
W lutym minął czas na ułożenie zadowalającej wszystkich umowy, co się oczywiście nie udało.
Teraz kolej na mediacje za pośrednictwem specjalistki, której podobno wszyscy bardzo się boją.
Oby się udało, bo ja mam w maju egzamin, a nasi nauczyciele też mogą dołączyć do ewentualnego strajku.

3) Wymyślono plan, jak pozbyć się tzw. okolic getto. Są to obszary zamieszkiwane wyłącznie przez imigrantów. Problem z nimi narastał od dawna, przejawiając się zwiększonym poziomem przestępczości, bezrobocia, a także niższą liczbą dzieci, które uczęszczały do duńskich żłobków i przedszkoli, a więc gdy pojawiały się w szkole nie za dobrze mówiły po duńsku.

Plan, jak problem rozwiązać, jest genialny w swej prostocie. Po pierwsze, kary za przestępstwa dokonane na terenach gett będą dwa razy ostrzejsze. Po drugie, część budynków należy wyburzyć, a ich mieszkańców zmusić do zamieszkania w innych częściach miasta. To nic, że w pozostałych budynkach nikt nie będzie chciał zamieszkać, a wyrzuceni imigranci będą mieli problem ze znalezieniem mieszkań w rozsądnych cenach w innych okolicach. Nałożony ma zostać również obowiązek posyłania dzieci od 1. roku życia do duńskich żłobków.
Nie obejdzie się zapewne bez protestów, ale kto by się tym przejmował.
Duńczycy sami stwierdzają, że no tak, trzeba było coś zrobić, ale żeby aż tak…

4) Spadł śnieg. Całe tony śniegu. Prosto z Syberii przywiał do Danii mroźny wiatr, a z nim pogoda, jakiej wielu Duńczyków nigdy nie widziało. Szczególnie ucierpiały wyspy Lolland, Falster (to my, to my!) i południowa Zelandia. Tutaj było najgorzej, drogi w wielu miejscach stały się nieprzejezdne, a kierowcy autobusów szkolnych powiedzieli, że nie pojadą, bo pozabijają dzieci czekające na przystankach. Z tego względu wiele szkół odwołało zajęcia, a dzieciaki szalały w tym całym niesamowitym śniegu. Z gorszych wiadomości – szczury też zaczęły marznąć i szukać schronienia we wnętrzach domów, w sklepach zaczęło brakować brykietów drzewnych oraz zup, a większość rowerzystów porzuciła jednak rowery (ale nie wszyscy – niektórzy, choć bardzo się chybotali, postanowili się nie poddawać).
Pierwszy raz od wielu lat w Danii wystąpiły isdøgn – czyli dni, kiedy temperatura w całym kraju utrzymuje się poniżej zera. Chociaż odczuwalna jest znacznie niższa, od komunikowanej przez termometry – w końcu syberyjski wiatr nie w kij dmucha.

Poprzedni

Być szczęśliwym jak Duńczyk

Może być tak, że Dania kojarzy ci się tylko z ... Czytaj dalej

Następny

Duński model

W ostatnim wpisie, podsumowującym luty, wspomniałam o zagrożeniu strajkami nauczycieli. ... Czytaj dalej